sobota, 21 listopada 2009

Leather

Była, jest i będzie zawsze in. Bardziej lub mniej, ale zawsze. Na czym polega fenomen skóry? Połysk, mat, gładkość, podkreślanie kształtów, czy wręcz przeciwnie- możliwość ukrycia się w jej różnych formach? A może po prostu wyjątkowy wygląd jakiego nie daje żaden inny materiał? Skóra wygrywa- również i w moim rankingu. W czym tak dobrze wyglądałby George, jak nie w skórze?:) Z tysiąca fasonów skórzanych ubrań, które mi się niezmiernie podobają, szczególnie upodobałam sobie te spodnie (Gareth Pugh) i ten kombinezon (fenomenalny, jednakże gdzie by tu w nim wyjść?).
Fenomenalne są także ceny skórzanych ubrań (markowy płaszcz kosztuje zapewne mniej więcej tyle, ile wynosi średnie miesięczne wynagrodzenie w Polsce) ... Pamiętajmy jednak, skóra to nie wiskoza;) Całe szczęście, że  można  poratować się eko-skórą - fasony są naprawdę ciekawe i jest w czym wybierać.



 

płaszcz - Morgan
spodnie - Zara
bluzka - H&M
okulary - net
naszyjnik - DIY
buty -NEXT/ sh
branzoleta - Galeria Centrum
branzoletka - łańcuch - C&A

poniedziałek, 16 listopada 2009

Body language

Ponowne, gromkie brawa dla uzdolnionej młodzieży, która jeszcze nie raz pokaże, na co ją stać w kolejnych edycjach modowej samowolki. Fashion in charge, bo to o tym wydarzeniu mowa, wnosi wiele niezobowiązujących, przyjemnych dla oka stylizacji. Po pierwszej edycji mam już kilka „wisienek na torcie”, które zostaną umieszczone w następnym poście (po - miejmy nadzieję- wyłudzeniu zdjęć:)
Body language – wybaczcie to luźne skojarzenie, ale to właśnie pierwsze przychodzi mi na myśl, gdy widzę body - genialny w swej prostocie kawałek materiału zapinany w kroku znów wrócił do łask. Codzienne żarliwie modlę się, aby choć część dziewcząt z wystającymi, gołymi plecami i (niestety) brzuchami doceniło zalety body, chociażby ze zdrowotnego punktu widzenia... I w tym momencie całe moje przesłanie o pragmatycznym wymiarze body legło w gruzach, gdyż to, które mam na sobie jest w wydaniu koronkowym, co sprawia, że mniej chroni przed zimnem :)
Jednakże zimno nie było, a body miało nie tylko zakrywać to co trzeba, ale po prostu dobrze się nosić.



foto (podczas FinCH): kapka


body - vintage
bluzka - mango

marynarka - next
spódniczka - sh
kozaki - bata
torba - vintage

środa, 11 listopada 2009

Pilot girl

„Kolejne zdobyte już obiekty pożądania w zaprezentuję w następnym poście..”. Słowo się rzekło, oto i jest następny post, a w nim kolejna mała zdobycz, która strasznie cieszy.. Skórzana czapa pilotka, obcisła z długimi klapami zakrywającymi uszy.. Jako wieloletni antagonista noszenia jakichkolwiek czapek („przyklapujących włosy”), odkrycie czapki, którą z chęcią zakładam jest przełomem. Mam już nawet 3 ulubione (w kwestii czapek, jak dla mnie to już prawdziwe szaleństwo). Pomysł do zakupu pilotki pojawił się po zobaczeniu jesiennej kolekcji Hermès, której motywem przewodnim jest strój pilota (ohh i ahhh).
Swoją pilotkę kupiłam w Internecie. I nie jest to byle jaka pilotka- to pilotka hardcorowca :) – miał ją otrzymać pewien mężczyzna, aby służyła mu do jazdy motorem. Niestety jego głowa okazała się zbyt duża, trafiła więc na aukcję i tak stała się moją własnością. Do czapy ubrałam rękawiczki za łokieć z materiału imitującego skórę węża (kategoria: zabawki z nocnej szafki;).
Polecam!


foto: kasia

czapka - net
torba - reserved (kupiona na Babim Targu)
szal - sh
rękawiczki - net
botki - zara

wtorek, 3 listopada 2009

Strange, I’ve seen that face before…

To co ujrzałam dziś wieczorem, nie może pozostać bez komentarza. Najnowsza jesienno-zimowa kolekcja Alexandra McQueena sprawiła, że zaniemówiłam. Odnoszę wrażenie, że prócz wyniesienia na piedestale nieśmiertelnej już pepity, posunął się on już do totalnej wariacji na jej temat! Mało tego, ukazuje także, że wybiegi już dawno stały się miejscem, gdzie nie tylko piękno ma swoje miejsce. Piękno, które jak wiadomo jest pojęciem względnym, posiada jednak ogólne, najczęściej przypisywane cechy np. symetria, proporcja, ład, lub ogólnie rzecz ujmując można je nazwać swoistą przyjemnością wzrokową. Jak możliwe zatem, że na wybiegach idealne, symetryczne, po prostu piękne modelki zostają oszpecone do granic możliwości? Zapewne większość z nich chciałyby wyglądać pięknie, ale już od dawna wiadomo, że brzydota potrafi fascynować bardziej niż piękno, wywoływać trwalsze i silniejsze emocje. Jak dać się zapamiętać, wśród tak wielu wybornych projektantów i kolekcji? Zastanowiłam się właśnie, ile tak naprawdę pięknych ubrań z pokazów zapamiętałam z czasopism, Internetu i z jakimi szczegółami? Czy zapadną mi w pamięć tak mocno, jak wygląd modelek, który ukazuje, że jednak to brzydota nie liczy się z ograniczeniami, z możliwościami, z niczym? Gdzie i czy w ogóle są jakieś granice - konwencji, obyczaju? Ile można pokazać?


 

Nie przypadkowo, moim zdaniem w wyglądzie modelek tego pokazu, wyszukałam dwa szczególne atrybuty… Pierwszy: charakterystyczne usta Amandy Lepore. Dla niektórych jest ucieleśnieniem brzydoty, dla innych jest ikoną pełną seksapilu. Amanda była kiedyś mężczyzną, obecnie jest ikoną transseksualistów, modelką, performerką. Jej z pewnością charakterystyczna, plastyczna/plastikowa twarz nie pozostawia nikogo obojętnym, stała się muzą jednego ze słynniejszych fotografów na świecie, Davida LaChapelle, reklamuje multum rzeczy, występuje nawet w teledyskach Tigi :). Dochodzę więc do paradoksu, że siła brzydoty jest niepoznana/poznana:)
Drugim atrybutem modelek z pokazu są charakterystyczne nakrycia głowy. To skojarzenie, nie wiem jak wam, ale mnie kojarzy się jednoznacznie z nakryciami głowy innej znanej postaci. I tu, z całym szacunkiem, nie mam na myśli Pani Hanki Bielickiej, ale fenomenalną Grace Jones . Modelka, piosenkarka, aktorka, ikona ikon, żywa legenda, prawie, że dziewczyna Bonda i Bóg wie kto jeszcze, z chęcią zakłada na siebie, wydawać by się mogło niestworzone, odważne konstrukcje. Naprawdę gratuluję wyobraźni, kto widział ją chociaż raz w akcji, wie o co chodzi. Najistotniejsze jest to, że jej charakterystyczna twarz z ostrymi rysami oraz idealne, zdyscyplinowane ciało zapracowało sobie na miano tak pięknego, że teraz może robić z nim co chce, jak chce i kiedy chce. Może je oszpecać, udziwniać strojami, makijażem, czymkolwiek pozostając piękną właśnie w tych metamorfozach. Genialne.

Po tej dość obszernej refleksji na temat pokazu kolekcji Alexandra McQueena, mój płaszcz w chanelską pepitę przedstawiam w stonowanej formie, tak dla wyrównania;)


 
 

płaszcz - zoe
sweter - h&m
spodnie - louis vuitton jeans/ sh

piątek, 30 października 2009

skirt !

Mamy Światowy Dzień Bez Papierosa, Światowy Dzień Bez Auta, czy też Międzynarodowy Dzień Gry Wstępnej (9 listopada! - uwaga, już niedługo :p ). Zatem, dlaczego by nie wziąć udziału w Dniu Spódnicy? Osobiście częściej noszę spodnie, nie wiąże się to jednak z niechęcią  do spódniczek czy też z kompleksami. Po prostu, do spodni szybciej mogę coś dopasować (szczególnie rano gdy się spieszę), poza tym mam ich znacznie więcej. Być może, gdy moja szafa uzupełni się o takie egzemplarze, wystarczy, że założę biały t-shirt i problem z głowy. Na zdjęciu połączenie spódniczki w kolorze nude z nieco kosmicznym wdziankiem w metalicznym kolorze i odrobiną szarości. Na nogach mam czarno-białe rajstopy i nie zawaham się  ich użyć ponownie w innym poście.. Tutaj nie widać ich potencjału;) 
Uwaga! Nie przegapcie jednego z ważniejszych eventów przyszłego miesiąca, ponieważ

NO KOBIETA - NO SZTUKA.




spódnica - h&m

kurtka -h&m
pasek - net
sweter - QIOSQUE
szal -  sh
rajstopy - net


niedziela, 25 października 2009

Wolf in sheep's clothing ;)

Obiekt pożądania zdobyty! Buty za kolano podobały mi się zawsze, ale do momentu tego sezonu, rzadko kiedy pojawiały się w polskich sklepach, nie licząc lateksowych szpiców rodem z sex-shopu. Swoje "kozaczki" (bynajmniej nie białe:), kupiłam ze względu na ciekawy kształt, praktyczne skórzano-zamszowe wykonanie (skóra w miejscach potencjalnie narażonych na zabrudzenia, zamsz na reszcie powierzchni) oraz oczywiście długość. Świetny egzemplarz wysokich kozaków upolowała także podszewka. Teraz mogą nadejść 15-stopniowe mrozy;) Póki co jednak, temperatura na dworze nie zmusza do noszenia wełnianych czapek i grubych kurtek, próbuję więc nacieszyć się płaszczem z mięciutkiej, owczej skóry, który od samego początku ujął mnie ciekawym krojem, głównie na ramionach oraz dyskretnymi marszczeniami. Kolejne zdobyte już obiekty pożądania w zaprezentuję w następnym poście,
a tymczasem
zakończył się już poznański Art and Fashion Festival w Starym Browarze. Bywałam na niektórych wykładach, ze zniecierpliwieniem czekałam także na efekty warsztatów, głównie projektowania. Przybyłam zatem na galę finałową, wytrzymałam tekturowe żarty prowadzącego (ostatecznie całość na szczęście nie była żenująca) i dobrnęłam do pokazu kolekcji stworzonej przez młodych projektantów. Efekt był zadowalający, oceńcie sami :)









kurtka - sh
kardigan - h&m
bluzka - george
spodnie - zara
buty - bata
pasek - net

środa, 14 października 2009

OBEY THE PUG!!!!

Ha! Gdy za oknem niespodziewanie zaatakowała zima (?!), z jeszcze większą przyjemnością przedstawiam zdjęcia, które uchwyciły ostatnie dni  letniej (a raczej jesienno-letniej) aury. Inspiracją i motywem przewodnim jest pies. T-shirt nie powstał z miłości do psów. Powstał z miłości do tego jednego psa- mopsa.





Mops - od momentu, gdy zobaczyłam grafikę z mopsem, nie mogłam przestać o niej myśleć. Znalazłam ją w sieci bardzo dawno temu, minęło trochę czasu, aż została wydrukowana, by zrobić wstępny projekt. Zanim pomysł zostanie przeze mnie zrealizowany, musi chyba odleżeć swoje.. Cóż, 'artysta' ma do tego prawo, szczególnie gdy samodyscyplina szwankuje ;) Początkowo chciałam mieć grafikę mopsa  w dużym formacie, na papierze w formie plakatu. Spodobał mi się jednak tak bardzo, że postanowiłam namalować go na t-shircie:) Tym razem w DIY wykorzystałam farby przeznaczone do malowania na materiale. Realizowanie tego rodzaju projektów jest jedną z przyjemniejszych rzeczy. Reszta z nich, jest albo tucząca, albo niemoralna (jak mawiała pewna Pani :). T-shirt zestawiłam z fioletowymi spodniami, srebrnym paskiem i wygodnymi butami, dzięki którym udało się zrobić ujęcia w locie.
Pierwszą rolę miał grać przede wszystkim on:)



















foto: podszewka

t-shirt - DIY
spodnie - Only
pasek - butik vintage/by podszewka
buty - no name
torba - adidas 




p.s. 11 października odbyła się już kolejna edycja BABIEGO TARGU. Kupiłam kilka ciekawych egzemplarzy, sprzedałam także kilka swoich ;-) Krótka relacja tvp oraz mniej oficjalna na youtube. Kolejna edycja już w listopadzie!

czwartek, 1 października 2009

grey things

Grzecznie i pokornie jak nigdy przywitałam jesień. Nie będę się rozwodzić nad tym, jak bardzo jej nie lubię:) Uwielbiam z kolei szelki, których noszenie było zarezerwowane kiedyś, podobnie jak w przypadku spodni, tylko dla mężczyzn. Dobrze, że żyjemy w bardziej liberalnych czasach, zastanawiam się jedynie, czy za kilkaset lat spódniczka będzie już powszechnie akceptowanym ubiorem dla mężczyzn? :)
Wracając do szelek, uwielbiam je, ponieważ nadająją charakter różnym, najczęściej stosunkowo prostym outfitom np.: chłopięcy, seksowny, elegancki, luźny. Funkcja 'podtrzymująca' szelek oczywiście najczęściej już nie ma znaczenia, również i w moim przypadku. Outfit na to popołudnie miał być przede wszystkim wygodny i taki też był:) Rudawe dodatki w postaci butów, ulubionej torebki LV, zegarka a nawet gdzieniegdzie włosów (eh..;), przypadkowo wpisały się w nadchodzący jesienny klimat. Wielkie dzięki dla podszewki za kilka szybkich ujęć:)






foto: podszewka


bluzka - NEXT
spódniczka - SH
szelki - SH
buty - Vagabond
torebka - Louis Vuitton/SH

wtorek, 15 września 2009

one!

No i stało się :) Od dłuższego czasu trwały przymiarki, obserwacje, kumulowały się pomysły... I oto powstało moje miejsce w sieci! Zapraszam do czytania, oglądania itp :)
Dziś główną rolę odgrywa błysk, tysiące cekinów odbija światło, rzucając się w oczy. Osobiście nie przepadam za połączeniem srebrnego i złotego koloru, ale w przypadku tej sukienki efekt takiego zestawienia jest zadowalający. Sukienki z cekinów bez obaw noszę bez gamy dodatków-  nawet gdy występują solo, wyglądają cudnie. Mimo, iż cekiny zostały zaakceptowane do noszenia także w dzień, akurat ta sukienka raczej prosi się o noszenie wieczorową porą. Kto wie, może będzie okazja do przedstawienia jej na zdjęciach w nocnej wersji :) Niestety jest jeden minus- cekiny lubią odpadać... Ja łapię każdy z osobna i chowam gdzieś, łudząc się, że kiedyś je przyszyję ;-)




 



sukienka - george/SH
okulary - net
branzoletki, kula -H&M